Nowa Czytelnia - serwis literacki

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

"Miecz zdrady" - Krzysztof Koziołek

* * * *

Nie ukrywam, że z pewnymi obawami sięgałem po "Miecz zdrady" Krzysztofa Koziołka. Co prawda z wykształcenia jestem historykiem, więc teoretycznie książka powinna mi się podobać. Problem w tym, że po ukończeniu studiów nie miałem w zasadzie z tą dziedziną nic wspólnego. Co więcej, historia nigdy nie była moją wielką pasją, raczej określiłbym ją jako jedno z wielu pomniejszych zainteresowań - ale to uzmysłowiłem sobie dopiero po kilku latach nauki. Toteż sam byłem zaskoczony, że czytanie faktów historycznych przytaczanych przez autora sprawiało mi przyjemność, za każdym razem przykuwając moją uwagę na dłuższą chwilę.

 


Trudno mi jednoznacznie powiedzieć, czym tak naprawdę było to spowodowane. Prawdopodobnie chodzi o sposób przekazu. Trzeba przyznać, że akcja jest zbudowana profesjonalnie. Nie ma przestojów, co kilka stron czytelnik poznaje drobny, ale istotny szczegół, przybliżający do zrozumienia faktów. Wszystko łączy się ze sobą w logiczną całość.

Powieść rozpoczyna się mocnym akcentem. Dziennikarz Andrzej Sokół znajduje ciało zamordowanego kolekcjonera antyków. Po chwili w willi biznesmena zjawia się policja i Sokół zostaje aresztowany. Ale na krótko. Nie bez przyczyny, niebawem głównym podejrzanym zostaje żużlowiec Falubazu Zielona Góra - Marcin Malicki. Sprawa jednak byłaby zbyt prosta, gdyby miała się tak zakończyć. Jednakże odciski palców znalezione na narzędziu zbrodni nie pozostawiają wątpliwości. Policyjne dochodzenie toczy się swoim torem, a Sokół prowadzi śledztwo na własną rękę. Jak się wkrótce okaże, gra toczy się o wysoką stawkę, są nią bowiem ogromne kosztowności gromadzone przez kilkaset lat przez ród von Schonaichów, którzy sprawowali władzę w paru miejscowościach położonych na Ziemi Lubuskiej.

Ciekawy jest wątek obyczajowy, umiejętnie wpleciony w główny bieg wydarzeń. Dziewczyna Sokoła dowiaduje się, że jej wujek za młodu aktywnie działał w SB. Czuje się zagubiona po tej niespodziewanej wiadomości i nie wie do końca jak zareagować. Zwłaszcza, gdy okazuje się, że wujek to był - kolokwialnie mówiąc - kawał chama.

Jest kilka fragmentów, do których można mieć zastrzeżenia. Dziwne, gdy profesjonalni zabójcy, gruntownie wyszkoleni w swoim fachu, sami przewracają się na nierównych schodach, rozbijają samochód, bo nie wyrobili zakrętu, wpadają na komendę policji, gdzie urządzają sobie strzelaninę. To raczej amatorskie zagrania, tak jak rozumowanie, żeby ukraść samochód spod dworca, bo właściciel pewnie wybrał się w podróż pociągiem i szybko nie wróci...
Podobnie ma się sprawa z ucieczką głównego bohatera, który ma takie szczęście, że znajduje rower, za jakiś czas otwarty samochód z kluczykami - tak, jakby wszystko było dla niego specjalnie przygotowane. To są naturalnie szczegóły, na całe szczęście nie ma ich zbyt dużo, tak więc jakoś szczególnie nie przeszkadzają w lekturze. Są przecież powieści, których naprawdę nie da się spokojnie czytać, gdzie na co drugiej stronie znaleźć można coś, obok czego nie można przejść obojętnie. Kuleje akcja, brak jakiejś spójności, słabe, szeleszczące papierem dialogi, nieciekawe opisy. Nie będę wymieniać tytułów dwóch książek polskich autorów, które akurat mam na myśli.
"Miecz zdrady" nie jest również pozycją gorszą od powieści sensacyjnych (gdzie wątek historyczny odgrywa znaczącą rolę) zagranicznych pisarzy, o których twórczości często można usłyszeć m.in. w radio i telewizji. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, być może nieco odważne, że od niejednej takiej bestsellerowej powieści pod wieloma względami prezentuje się lepiej.

Książkę polecam przede wszystkim miłośnikom historii. Natomiast mieszkańcy opisywanych w "Mieczu zdrady" miejscowości powinni bez wahania sięgnąć po tę pozycję, nawet jeśli w ogóle nie interesuje ich ta dziedzina. Być może po lekturze powieści Krzysztofa Koziołka to się zmieni.

wydanie: Manufaktura Tekstów, 2010
liczba stron: 328
kategoria: kryminał/sensacja


o autorze


Krzysztof Koziołek jest głównym przedstawicielem nurtu kryminału skandynawskiego w Polsce. Rocznik 1978, zielonogórzanin mieszkający w Nowej Soli, z wykształcenia budowlaniec i politolog, z zawodu pisarz i dziennikarz. Pasjonat górskich wędrówek i zapalony kibic żużla.

W dorobku ma trzy powieści sensacyjno-kryminalne: "Droga bez powrotu" (2007) oraz "Święta tajemnica" (2009). Za tę drugą powieść otrzymał nominację do Lubuskiego Wawrzynu Literackiego, z kolei jego najnowsza książka - "Miecz zdrady" (2010), została zgłoszona do Paszportów Polityki.

 

wyszukiwarka

najnowsze recenzje

Luis Suarez

Przekraczając granice

- - - - -

Pavel Nedved

Piłkarze odchodzą, mężczyźni zostają

- - - - -

Marcin Urbaś

Biegać każdy może

oceny książek

* kiepska

** bardzo przeciętna

*** przeciętna książka

**** dobra książka

***** bardzo dobra

wywiady i reportaże

"Moje pisanie powoli zmienia się w regularną pracę" - Katarzyna Berenika Miszczuk

X X X X X

"Dulszczyzna w Krakowie ma swoją długą tradycję" - rozmowa z Markiem Harnym

X X X X X

"Powołałam do życia bohaterkę, której jeszcze świat nie widział'"- wywiad z Ewą Zdunek

patronujemy

Dakota

Michał Piedziewicz

^^^^^

Pies Baskerville'ów

Arthur Conan Doyle

^^^^^

Posiadacz

John Galsworthy

^^^^^

Filip

Leopold Tyrmand

^^^^^

Życie pszczół

Maurice Maeterlinck

^^^^^

Villette

Charlotte Bronte


INFORMACJA

Ta strona wykorzystuje pliki cookies
w celach statystycznych oraz w celu
dostosowania serwisu do indywidualnych
potrzeb osób odwiedzających. Zmiany ustawień
dotyczących plików cookie można dokonać
w dowolnej chwili modyfikując ustawienia
przeglądarki. Korzystanie z naszej strony
bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza,
że będą one zapisane w pamięci urządzenia.